Zadzwoń
|
Koronawirus – statystyki, które dają do myślenia kwiecień 10, 2020

Przyjmuje się, że Koronawirusem zakażonych jest na świecie już 1 436 198 osób, a z jego powodu zmarły 85 522. Warto jednak zadać sobie pytanie: czy to rzeczywiście słynny Koronawirus był główną przyczyną tak wielu zgonów?

 

COVID-19 bez dwóch zdań rozprzestrzenia się znacznie szybciej niż jego poprzednicy – MERS i SARS. Pierwszemu zarażenie 1000 osób zajęło 2,5 roku, natomiast drugiemu 130 dni. Obecny Koronawirus zrobił to zaś w niespełna dwa miesiące.

 

Śmiertelność COVID-19 jest jednak znacznie mniejsza niż dwóch poprzednich Koronawirusów. WHO raportuje, że umiera średnio 3% zarażonych – a są to i tak mocno „napompowane” dane. Po pierwsze dlatego, że dotyczą wyłącznie potwierdzonych testami przypadków – a epidemiolodzy twierdzą, że na świecie jest co najmniej 4 razy tyle ludzi zakażonych, ale niemających objawów lub myślących, że to zwykła grypa. Po drugie, śmiertelność bardzo się zmienia zależnie od wieku chorego.

 

Według najnowszych raportów, śmiertelność wśród osób do 50. roku życia wynosi zaledwie od 0,2% do 0,4% – i to tylko w przypadku osób, u których zakażenie potwierdzono testami. Wychodzi więc na to, że na 500 zarażonych osób w tym wieku, średnio umiera 1 lub 2 osoby. W wieku od 50 do 60 lat śmiertelność wynosi 1,3%, a po siedemdziesiątce już 14,8%. Dlaczego tak to wygląda? Ponieważ starsze osoby częściej cierpią na inne choroby, takie jak m.in. nadciśnienie, cukrzyca, choroby płuc lub problemy z sercem.

 

W 80% przypadków wirus praktycznie nie daje objawów lub są one bardzo lekkie. Problem natomiast pojawia się wówczas, gdy na swojej drodze napotka tzw. „choroby współistniejące”. Tylko w 20% przypadków potrzebne jest poważniejsze leczenie, a z tych, którzy tego leczenia wymagają, umiera nie więcej niż co dziesiąta osoba.

 

Eksperci twierdzą, że Koronawirus sam w sobie nie jest bezpośrednią przyczyną śmierci – zabijają bowiem jego powikłania, takie jak np. niewydolność krążenia, sepsa, niewydolność nerek czy innych narządów. Dlatego też najbardziej narażone są osoby przewlekle chore i o obniżonej odporności.

 

Warto również zaznaczyć, że aby się zarazić, trzeba naprawdę się o to postarać. By ograniczyć ryzyko praktycznie do minimum, wystarczy przede wszystkim dokładnie myć ręce, a także unikać dużych skupisk ludzi.

Do góry